Magia wyborów
17 wrzesień 2026
Choć w Polsce wybory dopiero za rok, to i u nas paliwa tematem numer jeden.
Ale jakże może być inaczej, kiedy ceny prezentowane na pylonach stacji niepokoją obywateli, bo ci wiedzą, że te ceny nie tylko mają wpływ na samo tankowanie, ale również ceny innych kupowanych towarów, którym daleko do uznania za produkty ropopochodne.
W Niemczech jednak wybory landowe już w najbliższy weekend. Wybierać będzie Berlin i Meklemurgia - Pomorze Przednie i politycy koalicji nad Łabą dwoją się i radzą, jak obywatelom przychylić nieba.
Co ciekawe, forsowany u nas podatek od nadmiernych zysków został skreślony przez rządzących jako potencjalna opcja ulgi dla obywateli.
Zdaniem rządzących w Berlinie mechanizm ten nie ma sensu, kiedy jest wprowadzany w pojedynczym kraju, bo albo spowoduje, że rafinerie koszt podatku przerzucą na kupujących (co chyba jest naturalne), albo w grę wchodzi również scenariusz ograniczenia produkcji paliw przez rafinerie (obawa Pani Minister Gospodarki w Niemczech).
U nas zapewne ograniczenia w produkcji by nie groziły, ale właśnie tak dodatkowy podatek by zadziałał, że jego koszt zostałby po prostu dalej przerzucony.
Nad Łabą w grę wchodzi również czasowe obniżenie VAT do poziomu 7% z 19% podstawowej stawki (swoją drogą, co byśmy dali w Polsce za taką stawkę podstawową? Nawet, gdyby dano ją tylko na 3 lata... ).
No, ale Niemcy wiedzą, że to niezgodne z prawem unijnym, a obniżona stawka VAT ułagodzi wyborców, ale nie przedsiębiorców, którzy koszt podatku mogą sobie potrącić (jeszcze).
Obniżona stawka VAT jest zatem na tapecie nad Łabą, ale wszyscy są świadomi, że to tylko tymczasowe rozwiązanie, które dodatkowe pustoszy budżet i tak daleki od idealnego stanu.
No, ale wybory, więc politycy myślą.
Brane jako opcje są też bezpośrednie wypłaty dla słabiej zarabiających.
I powiem Państwu, że jak Kanclerz Schroeder 27 lat temu startował z Energiewende, faktycznie ekologiczną reformą podatkową (oekologische Steuerreform), to mniej więcej właśnie plan polegał właśnie na tym, żeby bardziej opodatkować nośniki energii, a nadwyżkę z podatków przeznaczyć na potrzeby najmniej zarabiających.
No i mechanizm dopłat bezpośrednich, pytanie jaki ich będzie koszt administracyjny, dokładnie w to się wpisuje, co 27 lat temu zaczęto wdrażać.
Sam zaś źródłowy artykuł Frankfurter Allgemeine Zeitung gorąco Państwu polecam: https://www.faz.net/aktuell/wirtschaft/mehr-wirtschaft/tankrabatt-2-0-katherina-reiche-fordert-steuersenkung-201235703.html
ps na marginesie, podobno Polska jest jednym z krajów z największą ilością podatków, czy nie warto zatem, pozostają przy paliwach, dokonać pewnej konsolidacji i zamiast podatku akcyzowego, opłaty paliwowej, czy opłaty emisyjnej, postawić na jeden podatek i jedną deklarację, w której podatek od paliw możnaby rozliczyć? Oczywiście to drobiazg, z uwagi na skalę i nie małych adresatów przepisów, ale po co nam tyle podatków, opłat dedykowanych jednemu energetykowi? No chyba że lubimy formularze i odmienne reguły.
Ale jakże może być inaczej, kiedy ceny prezentowane na pylonach stacji niepokoją obywateli, bo ci wiedzą, że te ceny nie tylko mają wpływ na samo tankowanie, ale również ceny innych kupowanych towarów, którym daleko do uznania za produkty ropopochodne.
W Niemczech jednak wybory landowe już w najbliższy weekend. Wybierać będzie Berlin i Meklemurgia - Pomorze Przednie i politycy koalicji nad Łabą dwoją się i radzą, jak obywatelom przychylić nieba.
Co ciekawe, forsowany u nas podatek od nadmiernych zysków został skreślony przez rządzących jako potencjalna opcja ulgi dla obywateli.
Zdaniem rządzących w Berlinie mechanizm ten nie ma sensu, kiedy jest wprowadzany w pojedynczym kraju, bo albo spowoduje, że rafinerie koszt podatku przerzucą na kupujących (co chyba jest naturalne), albo w grę wchodzi również scenariusz ograniczenia produkcji paliw przez rafinerie (obawa Pani Minister Gospodarki w Niemczech).
U nas zapewne ograniczenia w produkcji by nie groziły, ale właśnie tak dodatkowy podatek by zadziałał, że jego koszt zostałby po prostu dalej przerzucony.
Nad Łabą w grę wchodzi również czasowe obniżenie VAT do poziomu 7% z 19% podstawowej stawki (swoją drogą, co byśmy dali w Polsce za taką stawkę podstawową? Nawet, gdyby dano ją tylko na 3 lata... ).
No, ale Niemcy wiedzą, że to niezgodne z prawem unijnym, a obniżona stawka VAT ułagodzi wyborców, ale nie przedsiębiorców, którzy koszt podatku mogą sobie potrącić (jeszcze).
Obniżona stawka VAT jest zatem na tapecie nad Łabą, ale wszyscy są świadomi, że to tylko tymczasowe rozwiązanie, które dodatkowe pustoszy budżet i tak daleki od idealnego stanu.
No, ale wybory, więc politycy myślą.
Brane jako opcje są też bezpośrednie wypłaty dla słabiej zarabiających.
I powiem Państwu, że jak Kanclerz Schroeder 27 lat temu startował z Energiewende, faktycznie ekologiczną reformą podatkową (oekologische Steuerreform), to mniej więcej właśnie plan polegał właśnie na tym, żeby bardziej opodatkować nośniki energii, a nadwyżkę z podatków przeznaczyć na potrzeby najmniej zarabiających.
No i mechanizm dopłat bezpośrednich, pytanie jaki ich będzie koszt administracyjny, dokładnie w to się wpisuje, co 27 lat temu zaczęto wdrażać.
Sam zaś źródłowy artykuł Frankfurter Allgemeine Zeitung gorąco Państwu polecam: https://www.faz.net/aktuell/wirtschaft/mehr-wirtschaft/tankrabatt-2-0-katherina-reiche-fordert-steuersenkung-201235703.html
ps na marginesie, podobno Polska jest jednym z krajów z największą ilością podatków, czy nie warto zatem, pozostają przy paliwach, dokonać pewnej konsolidacji i zamiast podatku akcyzowego, opłaty paliwowej, czy opłaty emisyjnej, postawić na jeden podatek i jedną deklarację, w której podatek od paliw możnaby rozliczyć? Oczywiście to drobiazg, z uwagi na skalę i nie małych adresatów przepisów, ale po co nam tyle podatków, opłat dedykowanych jednemu energetykowi? No chyba że lubimy formularze i odmienne reguły.